HomeKulturaMarta Cugier i Grzegorz Stróżniak do Andżeliki Borys: „W naszych sercach byłaś, jesteś i będziesz na zawsze!”

Marta Cugier i Grzegorz Stróżniak do Andżeliki Borys: „W naszych sercach byłaś, jesteś i będziesz na zawsze!”

Wśród setek, a może tysięcy znajomych i przyjaciół w Polsce, prezes Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys ma takich, którzy traktują pojęcie przyjaźni bardzo poważnie. Do takich przyjaciół Andżeliki Borys należą w Polsce muzycy legendarnego zespołu Lombard – wokalistka Marta Cugier oraz założyciel i lider Lombardu Grzegorz Stróżniak.

Dzisiaj, z okazji zbliżającej się rocznicy uwięzienia Andżeliki Borys, publikujemy rozmowę z Martą Cugier i Grzegorzem Stróżniakiem. Muzycy opowiadają o swojej znajomości z Andżeliką Borys – znajomości, która zamieniła się w przyjaźń i zaowocowała piękną współpracą.

Podobno poznaliście Andżelikę na lotnisku i ona nie wiedziała, kim jesteście, a wy ją poznaliście, bo wiedzieliście z mediów jak wygląda i, że jest prezesem Związku Polaków na Białorusi. Pamiętacie to pierwsze spotkanie z Andżeliką? Opowiedzcie, jak to było.

Grzegorz Stróżniak (GS) – W 2005 roku zostaliśmy zaproszeni przez Polaków, mieszkających w Hiszpanii do Madrytu. Na koncert lecieliśmy samolotem. Wówczas Polacy nie byli jeszcze w strefie Schengen i obowiązywała nas na granicy kontrola paszportowa. W kolejce do kontroli stanęliśmy za piękną kobietą, która wydawała nam się znajoma.

Marta Cugier (MC) – Pani długo rozmawiała ze strażnikiem granicznym, zauważyliśmy, że jest jakiś problem. Podeszłam wiec z zapytaniem czy mogę w czymś pomóc. Kobieta odwróciła się i okazało się, że to jest ta znana Andżelika Borys z Białorusi! Studiowałam politologię, a więc skojarzyłam kto to jest, gdyż ta twarz, to imię i nazwisko były już w Polsce bardzo znane. Wyjaśniłam wiec po angielsku panu od kontroli, kim jest Pani, którą sprawdza i  ten pan przepuścił Andżelikę natychmiast. Uśmiechnęła się, podziękowała nam i pożegnaliśmy się…

GS – Nie przypuszczaliśmy, że lecimy na tę samą polonijną imprezę, na której zresztą potem się spotkaliśmy.

Wasza znajomość z Andżeliką zaowocowała m.in. nielegalnym koncertem Lombardu w Grodnie. Często gracie nielegalne koncerty?

GS – Choć zespół Lombard powstał w latach 80. w Polsce, w czasach komunistycznego reżimu, nigdy nie był zespołem zakazanym. Piosenki Lombardu, choć kontestowały ówczesną rzeczywistość, istniały w przestrzeni publicznej. Władza komunistyczna zdawała sobie sprawę z tego, że nie jest w stanie zatrzymać rockowego boomu w Polsce i, że walka z kulturą może jej tylko zaszkodzić.

MC – Z utworów Lombardu na 25-lecie Solidarności stworzyliśmy z Grzegorzem widowisko multimedialne „W hołdzie Solidarności – drogi do wolności”. Andżelika zobaczyła je w Madrycie i zamarzyła sobie, żeby zorganizować podobny koncert w Grodnie.

GS – Rok później spakowaliśmy busa i pomimo odmowy wydania nam wizy przez Ambasadę Białorusi wyruszyliśmy na wschód Polski, bo na granicy czekały już na nas busy konsularne, by przewieźć do Grodna na koncert, który okazał się zakazany.

MC – Koncert, który stał się jednym z najpiękniejszych naszych wspomnień. Warunki techniczne były bardzo trudne, ale Polacy z Grodna wynagrodzili nam wszelkie niedogodności. Pokochaliśmy tych serdecznych, otwartych ludzi. Bardzo przeżywamy to wszystko co dzieje się na Białorusi -prześladowanie Polaków, ale też ludzi, walczących o wolność swojego kraju.

Koncert Lombardu w Grodnie, maj 2008 rok:

Jak odebraliście wiadomość, że za koncert, który zagraliście de facto na terenie polskiego konsulatu Andżelika musiała później zapłacić grzywnę?

GS – Cała ta akcja z aresztowaniami, przesłuchaniami, karami grzywny, to było dla nas bardzo bolesne. Wezwanie na dywanik rodziców dziewczynki za machanie biało-czerwoną flagą, na prywatnej, konsularnej imprezie to był szok.

MC – Nie chcieliśmy naszym koncertem nikogo skrzywdzić. Muzyka zespołu Lombard jest nośnikiem idei wolnościowych, ale na pewno jeden koncert nie wywołałaby na Białorusi rewolucji.

GS – Oczywiście, naszym wielkim marzeniem jest wolna i demokratyczna Białoruś. Życzymy tego mieszkańcom tego kraju zwłaszcza dlatego, że mieszka w nim dużo naszych rodaków.

MC – Historia pokazuje jednak, że o wolność należy walczyć, nikt nam jej nie da tak po prostu.

Pierwsza próba współpracy „Lombardu” z Andżeliką i Związkiem Polaków na Białorusi okazała się skuteczna o tyle, że koncert w Grodnie jednak się odbył. Ale do kolejnego, który mieliście zagrać w Grodnie w 2015 roku, władze białoruskie już nie dopuściły i zagraliście wtedy dla Polaków na Białorusi w Białymstoku, do którego zza miedzy przybyło cztery autokary działaczy ZPB. Jak wspominacie tamten koncert w stolicy Podlasia?

GS – To, że nie trafiliśmy do Grodna było bardzo przykre, ale przewidywalne. Koncert w Białymstoku był prawdziwą manifestacją wolności, solidarności i wzajemnej miłości. Na koniec, wspólnie z publicznością, ze łzami w oczach, odśpiewaliśmy „Przeżyj to sam”. To było niezapomniane przeżycie.

Koncert Lombardu w Białymstoku, październik 2015 rok:

Tuż po koncercie mieliście okazję zjeść wspólny posiłek z Andżeliką i działaczami ZPB, a kilka miesięcy później delegacja ZPB na wasze zaproszenie przyjechała na jubileuszowy koncert „Lombardu” do Filharmonii Szczecińskiej im. Mieczysława Karłowicza. Czy zaproszenie Polaków z Białorusi na Jubileusz „Lombardu” było przejawem bliższej zażyłości, sympatii, przyjaźni? Dlaczego zależało wam na ich obecności w Szczecinie?

MC – Spotkania z Andżeliką, z Wami, kochana Iness i drogi Andrzeju, to są zawsze cudowne chwile z dobrymi i kochanymi ludźmi. Z prawdziwymi przyjaciółmi, a jeśli przy okazji udaje nam się coś załatwić dla Was, to podwójnie cieszy.

GS – W ważnych momentach takich jak jubileusz czy premiera płyty, światła są mocniej skierowane na Lombard. Staraliśmy się zawsze wykorzystać ten moment, by znaleźć partnerów dla Związku Polaków na Białorusi.

MC – W ten sposób w 2007 roku podczas premiery naszego DVD z widowiskiem „W hołdzie Solidarności – drogi do wolności” we Wrocławiu poznaliśmy Andżelikę z naszymi przyjaciółmi z opolskiej Solidarności, ale również umówiliśmy ją na spotkanie z Prezydentem tego miasta, który objął swym patronatem nasz koncert. Te spotkania zaowocowały współpracą ZPB z miastami Opole i Wrocław.

GS – W Szczecinie w 2016 r. kiedy w Filharmonii Szczecińskiej świętowaliśmy  jubileusz 35 lat zespołu Lombard premierą projektu i płyty „Swing”, zorganizowaliśmy Andżelice spotkanie z Prezydentem tego miasta i tak Szczecin również stał się partnerem ZPB.

MC – Andżelika potrafiła te spotkania przekłuć w realną pomoc dla Polaków na Białorusi. Całe życie podporządkowała pracy dla innych ludzi, dla Związku Polaków na Białorusi. To wyjątkowa kobieta.

 Koncert z okazji 35-lecia Lombardu w Filharmonii Szczecińskiej, styczeń  2016 rok:

I ostatni „incydent”, którego świadkami stało się około 2 miliony telewidzów – dedykacja występu „Lombardu” na Festiwalu w Sopocie Andżelice Borys. Podobno ryzykowaliście, podejmując decyzję o tym akcie solidarności z uwięzioną przez reżim Łukaszenki Andżeliką. Czy ponieśliście jakieś nieprzyjemne konsekwencje, choć prasa, jak się wydaje, przyjęła ten gest „Lombardu” przychylnie?

GS – Z takim wsparciem pod sceną nie było opcji by nam włos z głowy spadł. Wy z Marcinkiem, Pan Prezydent Miasta Sopotu i jego zastępca z plakatami Andrzeja Poczobuta i Andżeliki Borys, naszej kochanej… Nie było takiej możliwości. Nikt nie miał wątpliwości, że było to słuszne wystąpienie.

MC – Uważamy, że nawet w takich momentach beztroskiej zabawy na Festiwalu, ludziom trzeba przypominać o tym co jest ważne. Pokazywać, że na świecie są prawdziwe problemy, że gdzieś tam na Białorusi, dzieje się niesprawiedliwość, że ludzie giną na ulicach protestując, że siedzą w więzieniach za niewinność, że komuś dzieje się wielka krzywda i że w obliczu tych tragedii nie można być obojętnym.

Lider zespołu Lombard Grzegorz Stróżniak demonsruje ze sceny portret Andżeliki Borys, której Lombard zadedykował występ w Operze Leśnej

Przedstawiciele władz miasta Sopotu i działacze ZPB na koncercie w Operze Leśnej podczas występu zespołu Lombard

I na koniec. Mija rok od momentu uwięzienia Andżeliki Borys. Wybuchła wojna między wspieraną przez Białoruś Rosją, a Ukrainą. W tej wojnie Polska jest jednoznacznym sprzymierzeńcem Ukrainy, a więc Andżelika w pewnym sensie z zakładniczki Łukaszenki zamieniła się w jeńca wojennego obu zwariowanych dyktatorów Łukaszenki i Putina. Co byście przekazali Andżelice, w tak trudnej chwili, gdybyście mieli taką możliwość?

GS – Trudno uwierzyć w to co się obecnie dzieje. Rosja we współpracy z reżimem na Białorusi napadła na Ukrainę… Mamy 21 wiek, a ludzie giną na wojnie przez jednego wariata we współpracy z drugim.

MC – Świat czeka, bo wizja trzeciej wojny światowej jest paraliżująca. Cierpią zwykli, niewinni ludzie.

GS – Andżeliko, wiem, że w Twoim sercu wciąż rozbrzmiewa „Przeżyj to sam”, Twoja ukochana piosenka. Niech dodaje Ci siły. Prawda i dobro musi zwyciężyć!

MC – Andżeliko, my tu wciąż myślimy o Tobie. Mówi się, że „co z oczu to z serca”, to nie jest prawda! W naszych sercach byłaś, jesteś i będziesz na zawsze. Nie trać nadziei. Myśl o polskich bohaterach Solidarności,  Oni nigdy nie stracili nadziei i zwyciężyli. Wierzę, że Białorusini znajdą w sobie moc i jeszcze raz spróbują zawalczyć o swoją przyszłość, co przyniesie wyzwolenie. Naród Ukraiński pokazał drogę… wolność jest blisko. Kochamy Ciebie!

Bardzo dziękujemy za rozmowę!

Rozmawiali Iness Todryk-Pisalnik i Andrzej Pisalnik/Znadniemna.pl

No comments

Skomentuj